poniedziałek, 16 marca 2009

Gwiazdy walczą o adresy stron WWW


Paparazzi, dziennikarze bulwarówek i tłumy histerycznych fanek to niejedyny problem, z jakim muszą się borykać gwiazdy Hollywood czy piłkarze najlepszych drużyn. Nowym kłopotem, z jakim muszą się borykać sławy, jest cybersquatting, czyli wykorzystywanie ich imion i nazwisk do tworzenia stron WWW niemających z nimi absolutnie nic wspólnego.

Ofiarami niecnego procederu padli m.in.: Scarlett Johanson, klub piłkarski Arsenal czy Uniwersytet Yale. Za każdym razem ich nazwy lub nazwiska stawały się częścią adresów domen internetowych zwykle niemających z nimi nic wspólnego. Podobne sytuacje przydarzyły się Google'owi i portalowi aukcyjnemu eBay czy wreszcie domom handlowym Harrodsa.

Jak informuje ONZ, Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) rozpatrzyła w ubiegłym roku ponad 2,3 tys. spraw dotyczących cybersquattingu.

W przyszłości takich spraw może być jeszcze więcej, gdyż ICANN, czyli organizacja zajmująca się tworzeniem, nadawaniem i nadzorem rozszerzeniem domen (np. ".com", ".gov"), szykuje się do wprowadzenia nowego rodzaju końcówek. Za wprowadzeniem rozszerzenia "eco" lobbuje m.in. Al Gore oraz kilka organizacji ekologicznych.

Czytaj dalej...

Internet lepszy w komórce


Liczba ludzi przeglądających wiadomości przy pomocy urządzeń mobilnych podwoiła się w ciągu roku. Zmianę taką zanotowano od stycznia 2008 do stycznia 2009 roku - wynika z danych firmy comScore.

Według comScore, pośród 63, 2 mln osób sprawdzających informacje w sieci, 22, 4 mln (35 proc.) korzystało z mobilnego internetu. Takie wyniki wskazują na rosnącą rolę urządzeń przenośnych, które - jak stwierdzają badacze - coraz częściej są wykorzystywane także do odwiedzania serwisów społecznościowych oraz blogów.
Badania przeprowadzone przez comScore ujawniły także, że ponad 22 mln osób używało urządzeń mobilnych do przeglądania informacji korzystając ze ściągniętych do tego celu aplikacji - najchętniej ściąganymi dodatkami (8,2 mln użytkowników) są mapy. Ogółem, wyszukiwarki były stosowane do przeszukiwania sieci przez 14,1 mln użytkowników.

Najaktywniejsi użytkownicy internetu mobilnego to mężczyźni w wieku od 18 do 34 lat (stanowią połowę badanych). Nieco gorzej wypadają kobiety - w przedziale 18-24 lat z mobilnego dostępu do sieci korzysta 40 proc. pań.

Czytaj dalej...

Google Mars: sprawdź, co słychać na Czerwonej Planecie


Jeśli koniecznie chcesz wiedzieć, co dzieje się właśnie na Marsie, mamy dla ciebie dobrą wiadomość. Firma Google uaktualniła usługę Google Mars - dzięki temu od teraz w serwisie można oglądać m.in. najnowsze zdjęcia zarejestrowane przez sondę Mars Odyssey.

Ale to nie wszystko - na stronie znalazły się również historyczne mapy Czerwonej Planety. Dzięki temu możecie sobie porównać, jak postrzegano Marsa kiedyś i jak planeta ta wygląda w rzeczywistości.

Jeśli chcecie szukać Marsjan, najlepszym pomysłem wydaje się skorzystanie z dostępnych w Google Mars zdjęć rejestrowanych na bieżąco przez umieszczony na pokładzie sondy Mars Odyssey spoktrometr Themis (Thermal Emission Imaging System). Możecie również odbyć wirtualny przelot nad powierzchnią planety lub odtworzyć trasę pojazdu MER (Mars Exploration Rover).

Nowe funkcje można podziwiać w serwisie Google Maps lub za pośrednictwem aplikacji Google Earth.

Czytaj dalej...

Telefon z Google Android w Orange


Francuski oddział Orange wprowadza do sprzedaży telefon HTC Dream, który wyposażony jest w system Google Android. Rzecznik prasowy potwierdził nam, że urządzenie z Androidem pojawi się w Polsce.

Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange , powiedział naszej redakcji, że pomarańczowa sieć komórkowa wprowadzi do swojej oferty telefon wyposażony w system Google Android. Nie wiadomo jednak kiedy urządzenie pojawi się w sprzedaży i jaki to będzie konkretny model.

HTC Dream w Polsce dostępny jest jako Era G1. Nie wiadomo, czy to właśnie ten model pojawi się w polskim oddziale Orange.

Wcześniej już informowaliśmy, że Play zamierza wprowadzić do sprzedaży telefony z Google Android. Niestety również nie ma żadnych konkretnych informacji.

System Android umożliwia zdalną synchronizację kontaktów i Kalendarza Google, a także bezpośredni dostęp do wyszukiwarki firmy Google. Możliwość lokalizacji w terenie i korzystanie z usługi Google Maps pozwalają odnaleźć szukany adres, hotel, restaurację, czy kino. Aplikacja YouTube umożliwia bezpośredni dostęp do serwisu internetowego, gdzie można zamieszczać i oglądać pliki video.

Czytaj dalej...

Nowe stacje RMF w Internecie


We wtorek, 17 marca 2009 roku, liczba stacji internetowej platfirmy MiastoMuzyki.pl powiększy się o kolejne dwie - RMF Celtic i RMF Kalinka.


Nowe stacje RMF w Internecie
Łukasz Szewczyk, 16 marca 2009, godz. 16:16
We wtorek, 17 marca 2009 roku, liczba stacji internetowej platfirmy MiastoMuzyki.pl powiększy się o kolejne dwie - RMF Celtic i RMF Kalinka.
RMF Celtic to prezent z okazji Dnia Świętego Patryka. Stacja będzie prezentowała artystów z Irlandii w przebojach tradycyjnej muzyki celtyckiej. Nastrojowe melodie
Enyi, Clannad czy Loreen Mckennitt oraz charyzmatyczne pieśni z pubów i rybackich portów.

Druga nowość to RMF Kalinka - gratka dla fanów muzyki zza wschodniej granicy. Największe przeboje rosyjskiej i ukraińskiej piosenki - od Chóru Aleksandrowa po Okean Elzy, od 5'nizzy po t.A.T.u. Stacja dla prawdziwych kozaków.

Czytaj dalej...

Apple chowa protytypy iPhone'ów


Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że na aukcji w eBay pojawiła się oferta sprzedaży wczesnych prototypów iPhone'a. Okazało się, że aukcja została szybko usunięta (choć oferty przekraczały już 2 tys. USD). Z Sieci zniknął też klip wideo prezentujący urządzenia w akcji...

Nie będzie żadną niespodzianką, jeśli okaże się, że to Apple stał za zniknięciem ofert i filmu - ta firma ma wrodzoną skłonność do sekretów i tajemnic. Nawet, jeśli sprawa dotyczy sprzętu sprzed trzech lat. "Stało się to, czego spodziewało się wiele osób - Apple skontaktował się z eBay'em i kazał usunąć aukcję" - powiedział sprzedawca z eBay serwisowi iLounge.

Strasznie żałujemy - nie chodzi nam nawet o same telefony (choć sprzedawca z całą pewnością chciałby dostać swoje 2 tys. USD). Szkoda nam głównie filmu, który prezentował wart zapamiętania kawałek historii. Na szczęcie klip udało się zachować serwisowi Engadget - ale Youtube.com byłby lepszy, bo moglibyśmy oglądać ten film na naszych iPhone'ach...
Właściwie to nie wiemy nawet, czy to był oryginalny prototyp - John Thain, czytelnik Gadget Lab przedstawił interesującą teorię (którą wsparł cytatami z świetnego artykułu o powstawaniu iPhone'a, pióra Freda Vogelsteina): "Podczas prac zespoły zajmujące się tworzeniem oprogramowania i sprzętu pracowały w pełnej separacji. Specjaliści od hardware'e pracowali nad urządzeniami z wgranym fałszywym [fake - red.] oprogramowaniem, zaś programiści sprawdzali swoje aplikacje na układach przechowywanych w drewnianych pudełkach".

Może więc mieliśmy do czynienia z jednym z iPhone'ów z fałszywym oprogramowaniem? To ma sens - telefon widoczny na zdjęciu to to samo urządzenie, które dwa lata temu trafiło na rynek. To by wyjaśniało, dlaczego Apple usunął z Sieci wszystkie informacje na ten temat - bo filmy i grafiki nie pokazywały wcale wczesnej wersji oprogramowania iPhone'a, tylko roboczy, fałszywy, soft...

Czytaj dalej...

Dzieci w sieci - moralność w internecie, a moralność w świecie


zy u 12-latków poczucie dobra i zła zmienia się, gdy wchodzą do internetu? O tym temacie traktują ostatnie badania wykonane na uniwersytecie Michigan State i opublikowane w akademickiej gazecie Sex Roles. Nie odpowiadają one jednoznacznie na to pytanie, ale próbują rozpocząć ważną dyskusję.

Analiza nazwana "Gender, Race and Morality in the Virtual World and Its Relationship to Morality in the Real World" opiera się na odpowiedziach od 515 uczniów siódmej klasy na pytania o akceptację pewnych działań w sieci. Te działania to m.in. rozprzestrzenianie się wirusów komputerowych, przekazywanie odpowiedzi testowych znajomym przez e-mail, oglądanie pornografii i wysyłanie obraźliwych wiadomości do obcych ludzi. Analiza porównuje wyniki z tymi samymi pytaniami, tyle że dotyczącymi realnego świata (np. ściąganie na klasówkach, poniżanie lub obrażanie na przerwach, kłamanie rodzicom lub nauczycielom) - podaje serwis The Wall Street Journal.

Wyniki pokazały, że im częściej dziecko używa internetu, tym częściej akceptuje "internetowe szkody", takie jak grożenie komuś przez e-mail i czytanie poczty elektronicznej innych ludzi bez pytania - stwierdziła Linda A. Jackson, profesor psychologii na uniwersytecie Michigan State i autorka przeprowadzonych badań.
Rozbieżność pomiędzy światem realnym a wirtualnym

To wskazuje, że inne czynniki mają wpływ na moralność w sieci - mówi badaczka. - Jest rozbieżność pomiędzy w sposobem, w jaki dzieci postrzegają moralność lub cnotę w wirtualnym świecie i w świecie realnym. Tu chodzi o coś innego.

Dzieci wiedzą lepiej w sieci?

Ale o co? Tego wciąż nie wiadomo.

- Musimy lepiej zrozumieć, jak dzieci wyobrażają ten świat, czy naprawdę myślą, że jest w pewien sposób oddzielony od realnego świata. Można sobie wyobrazić, że dziecko może w sobie rozwijać takie poczucie oddzielenia, ponieważ w 9 przypadkach na 10, te dzieci wiedzą więcej o internecie niż ich rodzice - tłumaczy Jackson. - To z kolei może dawać im poczucie, że ich rodzice mogą wiedzieć dużo o świecie realnym, ale to oni - dzieci - znają o wiele lepiej świat wirtualny.

Gazeta Sex Roles sugeruje, że brakuje solidnych badań w tej kwestii.

Brakuje badań

- To na razie tylko jedna analiza, jeden sposób mierzenia moralności - mówi Pani Jackson. - To tak naprawdę dopiero początek tego co - mam nadzieję - będzie głębokim zrozumieniem tego, co dzieci uznają, a czego nie uznają za OK, kiedy są w sieci.


Czytaj dalej...

PSL chce zerowej stawki VAT na internet w całej Unii Europejskiej

PSL chce przekonać europosłów i członków Komisji Europejskiej aby obniżyli stawki podatku VAT za dostęp do internetu.


W debacie "Co Unia Europejska może zrobić, aby w zglobalizowanym świecie kształtować naszą przyszłość gospodarczą i społeczną" , która odbyła się w ramach ogólnoeuropejskiej akcji Europejska Debata Obywateli poseł Janusz Piechociński z PSL z obszaru infrastruktury zaproponował aby w całej Unii Europejskiej wprowadzić zerową stawkę podatku za dostęp do intenetu. Miałoby to być dopełnienie Strategii Lizbońskiej i pomóc w rozwoju całej gospodarki unijniej.

Czytaj dalej...

Internat i mapy coraz częściej w komórkach


Liczba ludzi przeglądających wiadomości i informacje przez urządzenia mobilne podwoiła się w ciągu ubiegłego roku. Zmianę taką zanotowano od stycznia 2008 do stycznia 2009 roku - wynika z danych firmy comScore..

Według comScore Pośród 63.2 mln ludzi sprawdzających informacje 22.4 mln z nich (35%) korzystało z mobilnego internetu. Takie wyniki wskazują na rosnącą role urządzeń mobilnych w zdobywaniu wiadomości, które w krótkim czasie mogą ulec zmianie.

Przeglądane treści w urządzeniach mobilnych
fot. - Przeglądane treści w urządzeniach mobilnych
Badacze odnotowali także rozwój serwisów społecznościowych oraz blogów poprzez urządzenia mobilne. Korzystanie z tego typu treści stało się codzienną czynnością. Co więcej tempo wzrostu tego typu działań wykazuje tendencję rosnącą. Podobne zjawisko już wcześniej opisano w raporcie firmy Opera Software.

Sonda
Do czego używasz internetu mobilnego?

* Przeglądam informacje
* Serwisy społecznościowe
* Dla celów rozrywkowych
* Informacje o filmach
* Informacje biznesowe
* Nie używam wcale

wyniki komentarze

Badania przeprowadzone przez comScore ujawniły także, że ponad 22 mln ludzi użyło urządzeń mobilnych do przeglądania informacji korzystając ze ściągniętych do tego celu aplikacji. Najchętniej ściąganą aplikacją (8.2 mln użytkowników) są mapy. Zaś wyszukiwarki były stosowane do przeszukiwania informacji przez 14.1 mln użytkowników.

Najaktywniejsi użytkownicy internetu mobilnego to mężczyźni w wieku od 18 do 34 lat, stanowiąca połowę badanych. Na tym tle nieco gorzej wypadają kobiety, ponieważ w przedziale 18-24 lat 40% korzysta z mobilnego dostępu do sieci.

Czytaj dalej...

Telewizja N: Ruszyła wielka wymiana dekoderów na nagrywarki


Platforma N uruchomiła już obiecaną wcześniej możliwość zamiany zwykłego dekodera na dekoder z cyfrową nagrywarką. Opcja nazywa się "Wyższy Standard". Do promocyjnej wymiany dekodera typu nbox na nbox recorder uprawniony jest klient, który posiada wydrukowany kupon i ostatni rachunek dla danej umowy.

Przypomnijmy, że w styczniu zabrakło dekoderów z nagrywarkami, gdyż operator nie spodziewał się aż tak dużego zainteresowania ze strony klientów w okresie świątecznym. Teraz wreszcie ruszyła akcja wymiany dekoderów, skierowana do abonentów telewizji N , którzy podczas okresu świątecznego zdecydowali się podpisać umowę z operatorem, ale z powodu braku dekoderów z nagrywarką musieli zadowolić się jedynie zwykłym dekoderem.

Podczas wymiany klient powinien mieć ze sobą specjalny kupon (który otrzymał przy podpisaniu umowy) i ostatni rachunek za telewizję N. Na szczęście można wymienić dekoder na cyfrową nagrywarkę w przypadku zgubienia kuponu - podaje serwis Satkurier.

Czytaj dalej...

Atlas-Wifi - znajdź hotspota


Powstało w Polsce już kilka wyszukiwarek hotspotów i jak można zauważyć już na pierwszy rzut oka wszystkie borykają się z pewnym problemem - brakiem danych czy też brakiem aktualnych danych. Jednak niektóre rekompensują sobie to zbędnymi treściami na stronie. Atlas-Wifi jest inny - minimum przepychu maksimum informacji.

Wszystkie listy hotspotów robione są przez ludzi dla ludzi, stąd ich bazy danych są ubogie, w takim razie nie pozostaje nic innego jak skupić się nad wyświetlaniem wyników. Atlas-Wifi robi to znakomicie - jest wyszukiwarką z jednym inputem (i opcjonalnie kilkoma checkboksami), a wyniki wyszukiwania ułożone w liście po lewej, natomiast po prawej znajduje się przydatna mapa konkretnego miasta. Jedyne co bym zmienił w Atlas-Wifi to logo i kosmetycznie CSS.

Czytaj dalej...

Orange analizuje wojnę cenową


W tym tygodniu rozpoczęła się wojna cenowa w usługa pre-paid. Swoje stawki poniżej 30 groszy do (prawie) wszystkich sieci obniżyły Play, Simplus i Heyah. Co na to Orange?


Orange analizuje wojnę cenową
Łukasz Szewczyk, 16 marca 2009, godz. 10:37
W tym tygodniu rozpoczęła się wojna cenowa w usługa pre-paid. Swoje stawki poniżej 30 groszy do (prawie) wszystkich sieci obniżyły Play, Simplus i Heyah. Co na to Orange?
"Play i Plus równocześnie wytoczyły działa kalibru 0,29 gr/min. Heyah przebiła w pakiecie na 0,25 gr/min. Klienci korzystający z prepaidów są zachwyceni, księgowi dużo mniej. Nasi marketingowcy byli przygotowani na taki scenariusz, analizowali rynek, zderzając pomysły z ekonomią i zdrowym rozsądkiem. Orange na pewno odpowie na ofertę konkurencji, ale wybór strategii nie jest łatwy" - pisze na swoim blogu Wojciech Jabczyński, rzecznik komórkowej sieci Orange .

Rzecznik zastanawiać się nad ofertą, która utrzyma klienta a jednocześnie operator nie będzie musiał dopłacać do użytkowników. "Stawka MTR to niecałe 22 gr, jeśli dodamy VAT, to za każdą minutę połączenia Play i Plus zarabiają 2 gr. Działania Playa są dla mnie racjonalne. Dzięki regulatorowi mają wyższy MTR - 57 gr/min (taka asymetria to chyba rekord świata). Im więcej zdobędą klientów, do których będą dzwonić z innych sieci, tym więcej zarobią i staną się cenniejsi dla inwestorów. Opłaca się im windować ceny w dół, licząc na przejęcie klientów wielkiej trójki i rosnący ruch do ich sieci" - zauważa rzecznik pomarańczowego operatora.

Kolejnej walki cenowej możemy spodziewać się przed wakacjami, gdy od lipca 2009 roku będą obowiązywały jeszcze tańsze stawki MTR - około 17 groszy. - Jednak bez względu na wynik rywalizacji, na wojnie cenowej zawsze wygrywają klienci - pisze rzeczik Orange.

Czytaj dalej...

Uwaga na fałszywe telefony Nokia

W Polsce coraz częściej można kupić telefony komórkowe wyglądem przypominające nowoczesne modele komórek firmy Nokia. Problem w tym, że telefony są podrabiane.


Uwaga na fałszywe telefony Nokia
Łukasz Szewczyk, 16 marca 2009, godz. 11:23
W Polsce coraz częściej można kupić telefony komórkowe wyglądem przypominające nowoczesne modele komórek firmy Nokia. Problem w tym, że telefony są podrabiane.
Polscy policjanci rozbili grupę handlarzy, która na polski rynek - za pośrednictwem miejskich targowisk - wprowadzała telefony komórkowe do złudzenia przypominające nowoczesne modele Nokii . Telefony, które do Polski zostały najprawdopodobniej sprowadzone z Chin były nowe, ale nie posiadały znaków towarowych, opakowań oraz gwarancji - czytamy w Gazecie Wyborczej .

Przypomnijmy, że za handel telefonami z podrobionym znakiem towarowym grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Czytaj dalej...

Rządy działają jak cyberprzestępcy?

W ostatnich latach coraz więcej rządów z całego świata zaczyna wykorzystywać w walce politycznej metody stosowane do tej pory raczej przez cyberprzestępców - twierdzą eksperci ds. bezpiecześtwa, którzy wzięli udział w imprezie Source Boston Security Showcase. Chodzi tu np. o ataki DDoS wykorzystywanego do cenzorowania niewygodnych informacji.

Takie środki stosowane są przeciwko innym rządom, niezależnym krytykom oraz ugrupowaniom opozycyjnym. "Nie sądzę, by od takich ataków ktoś umarł lub by przestały działać telefony - ale pamiętajmy, że to nowe zjawisko. A każda broń ewoluuje, więc z czasem możemy się spodziewać zmian" - mówi Jose Nazario, starszy specjalista ds. bezpieczeństwa z amerykańskiej firmy Arbor Networks.

W klasycznym ataku DDoS "napastnik" wykorzystuje grupę komputerów (np. botnet) do wysłania do atakowanej witryny ogromnej liczby odwołań - na tyle dużej, że serwer nie jest w stanie ich obsłużyć i zawiesza się lub wyłącza. Dla organizacji politycznej może to być świetne narzędzie do blokowania niepożądanych treści publikowanych na stronach WWW.

Nazario opowiadał m.in. o serii nieudanych ataków DDoS, skierowanych przeciwko Pentagnowi po incydencie powietrznym w Chinach w 2001 r. (amerykański samolot szpiegowski został tam wykryty i zaatakowany przez chińskie lotnictwo - w efekcie musiał awaryjnie lądować na terytorium Państwa Środka). Sprawcami ataku byli najprawdopodobniej chińscy hakerzy. Podobny atak został zresztą skierowany przeciwko witrynie CNN, która intensywnie relacjonowała całe wydarzenie..

Kolejnym wspomnianym przez eksperta przykładem był tzw. estoński incydent z 2007 r. - czyli seria ataków DDoS (przeprowadzonych prawdopodobnie przez Rosjan), które na kilka dni praktycznie odcięły Estończyków od Sieci. Był to efekt ostrego spięcia pomiędzy Rosją a Estonią, którego przyczyną było usunięcie z Tallina pomnika radzieckich żołnierzy. Co ważne, choć atak ten przeprowadzony był wyjątkowo prymitywnymi środkami (proste instrukcje i narzędzia publikowano na rosyjskojęzycznych forach i blogach) - to i tak okazał się on niezwykle skuteczny. Niektórzy eksperci uznali go później za klasyczny przykład tzw. e-zamieszek. Podobne ataki nastąpiły zresztą całkiem niedawno - gdy w sierpniu 2008 r. Rosja zaatakowała teraz Gruzji, jednocześnie nastąpiły ataki DDoS na gruzińskie serwery.

Nazario zwraca też uwagę, że w wielu krajach - zwykle takich, w których rządy stosują jakieś formy represji czy cenzury wobec grup opozycyjnych - Sieć staje się naturalnym narzędziem komunikacji dla krytyków władz. Nic więc dziwnego, że rządy próbują kontrolować i cenzurować to medium - również za pomocą metod kojarzonych do tej pory raczej z przestępcami internetowymi.

Warto dodać, że wiele rządów - np. chiński, rosyjski czy amerykański - ma już opracowane całkiem konkretne doktryny działań militarnych i politycznych w Internecie. Amerykanie planują np. tworzenie wojskowych botnetów, zaś Rosjanie zamierzają zaprzęgać do współpracy zwykłych internautów (publikując w Sieci odpowiednie instrukcje - coś takiego miało miejsce w czasie estońskiego incydentu, aczkolwiek do dziś władze Rosji nie przyznały się do inspirowania ataków...).

Czytaj dalej...

posmiertnik.pl - bo nikt nie żyje wiecznie


Ludzi w Polsce trudno jest namówić do systematycznego oszczędzania, nie przejadania pieniędzy, bezpiecznych lokat i jeszcze wielu wielu innych rzeczy. Tymczasem autorzy posmiertnik.pl namawiają nas abyśmy już teraz założyli sobie konto (najlepiej od razu premiun czyli płatne) z myślą o tym aby zostawić po naszej śmierci pamiątkę (w postaci naszych zdjęć, filmów, zapisków) dla naszych bliskich.

Nie wiem czy na świecie istnieją podobne serwisy, nie wiem czy odnoszą one sukcesy - dla mnie to nie ma znaczenia ponieważ jest to abstrakcjonizm którego nigdy nie pojmę. Rozumiem, że staramy się wszystkie ludzkie potrzeby przenieść do internetu - ale są pewne granice (a przynajmniej dla mnie)

Nie ma co jednak pastwić się nad tego typu realizacją ponieważ już z daleka bije z niej amatorszczyzna, która mam nadzieję skutecznie odstraszy potencjalnych chętnych (choć nie wyobraża sobie, kto mógłby chcieć skorzystać). Brak jakichkolwiek informacji o podmiocie utrzymujący ten serwis (czyli kompletna ignorancja jeśli chodzi o dane osobowe) są najlepszym dowodem na to jak należy go traktować.

Nie wspomnę o tym iż trzeb by wykazać się olbrzymią naiwnością myśląc, że coś takiego jak posmiertnik.pl przetrwa najbliższe 10-20-30 lat (mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł wpłacania za konto premium jakichkolwiek pieniędzy). Pierwszy raz też mam nadzieję, iż jest to kopia zagranicznego serwisu a nie nasza rodzima innowacyjność, o którą tak wszyscy nawołują.

Inna sprawa, że takie absurdy mają szansę na rozgłos i wcale bym się nie zdziwił gdyby wzmianki o tym kreatywnym inaczej pomyśle pojawiły się gdzieś w dużych mediach - w końcu nie ma to jak dobry szokujący news.

Czytaj dalej...

Ramka cyfrowa z łączem internetowym


Toshiba przedstawia nową serię ramek cyfrowych potrafiących połączyć się z Internetem za pomocą WiFi, które wyposażono w 10- lub 8,4-calowy ekran LCD z podświetleniem diodami LED.

JournE Air to nazwa nowej serii ramek cyfrowych japońskiego producenta, wyposażonych w łączność WiFi, dzięki której można nie tylko pobierać i odtwarzać media strumieniowe (w tym radio internetowe), ale również korzystać z czytnika RSS. Model JournE Air 1000 posiada 10-calowy z podświetleniem diodami LED, w formacie 16:9, 1 GB wbudowanej pamięci, którą można rozszerzyć poprzez gniazdo kart pamięci, dwa 0,5-watowe głośniki, akcelerometr dla automatycznej orientacji obrazu, a także oczywiście kalendarz, zegar i funkcję budzika.

Mniejszy model o oznaczeniu 801 wyposażono w 8,4-calowy ekran w formacie 4:3, 128 MB wbudowanej pamięci, gniazdo kart pamięci, a także dwie inne funkcje - Sub-View oraz 3D Album. Ta pierwsza pozwoli wyświetlić obraz z komputera podłączonego przez USB, zaś druga połączy fotografie z wybranymi utworami muzycznymi.

Czytaj dalej...

Odtwarzacz multimedialny z 4-calowym, dotykowym ekranem


Model D31 dostępny będzie w dwóch wersjach - pierwsza posiada cyfrowy tuner DMB i 4 GB wbudowanej pamięci, natomiast druga nie posiada tunera, ale za to dodatkowe 4 GB miejsca na dane.

Koreański producent rozszerza swoją linię odtwarzaczy multimedialnych o nowy model Dicple D31, który wyposażono w 4,3-calowy, dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 480 x 272 pikseli. Urządzenie będzie dostępne w dwóch wersjach - z tunerem DMB do odbioru cyfrowych sygnałów wideo i 4 Gigabajtami pamięci, a także w wersji Edu z 8 GB miejsca na filmy i muzykę.

Ponadto obydwie wersje posiadają gniazdo kart pamięci, port USB 2.0, radio FM z możliwością nagrywania audycji, funkcję rozpoznawania pisma, funkcję Personal Information Manager z kalendarzem i harmonogramem, a także obsługę wielu formatów: muzycznych MP3, WMA, ASF i OGG, wideo AVI, WMV, fotografii JPEG, GIF, BMP, PNG oraz biurowych TXT, DOC, XLS, PPT, HWP, CSD i PDF.

Czytaj dalej...